Elektryczności zawdzięczamy bardzo wiele. To ona sprawia, że możemy zrelaksować się wieczorem, przy oglądaniu ulubionego serialu, dzięki niej jadąc samochodem posłuchamy radia. Jest dla nas zjawiskiem powszechnym, lecz niedocenianym. Zaczynamy zauważać jej brak w momencie… gdy jej zabraknie. Na szczęście na tę dolegliwość jest lekarstwo. Lekarstwo to nazywa się agregat prądotwórczy. Urządzenie to pozwala na wygenerowanie prądu elektrycznego w momencie gdy innych możliwości pozyskania go nie ma. Agregaty prądotwórcze dzielimy na dwie główne grupy – manualne oraz automatyczne. Pierwsza grupa zrzesza te urządzenia, które generują prąd dzięki sile naszych mięśni. Najbardziej znanym przedstawicielem grupy tych urządzeń jest dynamo. Nie trzeba go nikomu przedstawiać, jednak jak wiemy jest ono w stanie za pośrednictwem naszych mięśni wygenerować na tyle energii elekrycznej aby wystarczyło do zasilenia lampki rowerowej oświetlającej drogę i zaznaczającej nasze położenie. Dużo ciekawszą grupą urządzeń jest wsopmniana – grupa automatycznych generatorów prądu. One z kolei mimo podobnej zasady działania różnią się nieco budową. Generator prądotwórczy może być zasilany poprzez silnik benzynowy lub wysokoprężny. Pierwszy z nich dużo łatwiej „odpalić” dlatego też za element rozruchowy służy sznurek. W drugim przypadku konieczne jest zastosowania elektrycznego elementu rozruchowego. Generatory prądotwórcze tego typu są urządzeniami mogącymi wyprodukować prąd o mocy od kilku do kilkunastu kilowatów. To w zupełności wystarczy do zasilenia mieszkania czy domu w razie awarii. Dzięki konstrukcji zbudowanej na jednej ramie agregaty mogą być przenoszone, dzięki czemu znajdą zastosowanie w wielu miejscach. Agregaty stacjonarne natomiast to producenci energii elektrycznej zbudowane najczęściej w osobnych budynkach, bądź zajmujące duże powierzchnie. Zazwyczaj jest to zestaw połączonych ze sobą silników wysokoprężnych i prądnic dużej wydajności. Stosowane są w miejscach gdzie brak prądu jest nie do przyjęcia takich jak szpitale, wieże kontroli lotów itp. Jakikolwiek nie byłby to typ generatora to właśnie dzięki nim w razie awarii „staje się światło…”